Zaległości, ach te zaległości. Kontrole RIO, możliwości prawne, uprawianie polityki i potoczna wiedza

W najnowszym odcinku Rozmów o Wschowie, radni wypowiadają się na temat zaległości, które osoby prawne i fizyczne winne są gminie. Wracamy do tego tematu, ponieważ warto podjąć próbę pokazania mieszkańcom, słuchaczom, czytelnikom o co w tym wszystkim chodzi. Skąd wzięły się te zaległości i czy są one do odzyskania. Nie jest to – myślę – najpilniejsza dzisiaj sprawa, ale po części tak została przedstawiona na lokalnym portalu przez wschowskiego urzędnika. Tak też została odebrana przez część mieszkańców. Bo przecież osiem milionów piechotą nie chodzi, prawda?

Przypomnę, że odnosząc się do artykułu, zamieszczonym na lokalnym portalu, zaznaczałem, że będę zajmował się tylko podatkami lokalnymi. I to na ich przykładzie postaram się pokazać skąd te zaległości pochodzą.

Kiedy pojawia się taki artykuł, który zwraca uwagę na zaległości, to czytelnik musi sobie zdawać sprawę, że każda administracja samorządowa bazuje na przepisach prawa. Nie na tym, co się wydaje burmistrzowi, mieszkańcowi, opozycji, czy koalicji. Bo to, co się im wydaje, to nie są przepisy prawa, a najczęściej polityka lub potoczna wiedza.

W tym wypadku mówimy o przepisach podatkowych i o tym, co urzędnicy muszą zrobić, kiedy osoba prawna lub fizyczna nie opłaca w terminie należnych podatków (jak wykazałem w poprzednim artykule, największe zaległości pochodzą z podatku od nieruchomości, a najwięcej w tym zakresie zaległości wygenerował podatek od nieruchomości od osób prawnych, upraszczając – od przedsiębiorców).

Kontrole Regionalnej Izby Obrachunkowej

Pod tym względem w 2014 roku i 2018 roku wschowski urząd był kompleksowo kontrolowany przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Zielonej Górze. Kompleksowe kontrole odbywają się co 4 lata. Były prowadzone również w 2010 i 2006. Są dostępne na stronie RIO. Kontrole te sprawdzają m.in. podatki lokalne. W tym terminowość lub zaniechania w sprawie egzekwowania zaległości.

Uwaga 1należy zwrócić uwagę, że egzekwowanie zaległości w każdej gminie (z wyjątkiem gmin o statusie miasta i gmin, należących do powiatu warszawskiego) jest rozłożone na dwa organy – wójta/burmistrza/prezydenta oraz Urząd Skarbowy. Urząd wysyła upomnienia mieszkańcom. A jeżeli nie ma na te upomnienia reakcji, wystawia – opisany w ustawie temu poświęconej – tytuł wykonawczy, który z kolei jest przekazywany odpowiedniemu organowi egzekucyjnemu, czyli Urzędowi Skarbowemu. Urząd w ramach obowiązującego prawa egzekwuje zaległości. Jeżeli jest taka możliwość, to pieniądze wracają do kasy gminy, a jeżeli nie ma takiej możliwości w obrębie przepisów prawa, to pieniądze nie wracają do kasy gminy.

W 2014 roku RIO w protokole z kontroli informowało o 4 przypadkach zaniechań wystawienia tytułu wykonawczego wobec osób fizycznych z tytułu podatku od nieruchomości. Cały dokument dostępny – TUTAJ. Tytuł wykonawczy przekazuje się naczelnikowi Urzędu Skarbowego, celem przymusowego ściągnięcia pieniędzy w trybie egzekucji administracyjnej.

Warto zwrócić uwagę na liczbę – RIO mówi o czterech przypadkach. Jak napisałem wyżej – tytuł wykonawczy wystawia się, jeżeli nie ma reakcji podatnika na upomnienie. Jeżeli w artykule na zw.pl, opublikowanym w miesiącu lutym, urzędnik napisał, że od października urzędnicy wysłali do mieszkańców 1500 upomnień, to mamy taką oto sytuację, ze w ciągu niespełna pięciu miesięcy urząd wysyła taką, a nie inną ilość. Zasadne jest więc myślenie, ze w ciągu roku tych upomnień jest między 3000 a 4000. Teraz musielibyśmy sobie odpowiedzieć na pytanie – na ile z tych upomnień, urzędnicy zgodnie z przepisami prawa, wystawiają tytuł wykonawczy. Jak wykazałem w poprzednim artykule zaległości przybywa, zatem tych tytułów wykonawczych musi być co roku sporo. Załóżmy, że 1/10 z upomnień nie skutkuje. Mielibyśmy wtedy około 300 – 400 tytułów wykonawczych. Nie sądzę, żeby te obliczenia były zawyżone. Podejrzewam, że są raczej zaniżone. A jeżeli kiedyś jeszcze burmistrz lub urzędnik będą chcieli wrócić do tej sprawy, to zapewne podadzą konkretne liczby. Ale zostańmy na tej ilości. W 2014 roku RIO znalazło zaniechania w przypadku 4 tytułów wykonawczych. Czterech w przeciągu czterech lat.  

Jeżeli weźmiemy pod uwagę te liczby, to widzimy na przykładzie kontroli RIO dwie rzeczy:

1) Nie ważne, czy wystawiono wszystkie tytuły poza czteroma – przepisy mówią, że w danym terminie trzeba je wystawić i przekazać naczelnikowi US, więc RIO kontrolując urząd, zwraca uwagę na cztery zaniechania. Przepisy prawa organizują pracę urzędu i to na podstawie przepisów prawa urząd jest kontrolowany. Nikt z kontrolujących nie zwraca uwagi na pracę urzędu na podstawie jakiegoś widzi mi się, ale na podstawie twardych przepisów. To ważne, ponieważ uprawiając politykę, zawsze można sugerować, że coś jest nie tak, że coś źle działa. Nie ma to jednak niczego wspólnego z administracją, która jest kompleksowo i szczegółowo kontrolowana, a wyniki tej kontroli są publicznie dostępne. I to one mówią o tym, czy coś działa, czy też nie działa.

2) Cztery zaniechania na kilka tysięcy upomnień i około kilkaset tytułów wykonawczych, to i tak kropla w morzu. A to znaczy, że urzędnicy z referatu podatków pracowali zgodnie z przepisami prawa i trudno im zarzucić bezczynność, nieróbstwo lub coś w tym stylu.

W 2018 roku ponownie RIO kompleksowo skontrolowało Urząd – w sprawie ewentualnych zaniechań nie ma nawet wzmianki. Cały dokument dostępny – TUTAJ. Czyli pod tym względem wszystko działało zgodnie z przepisami prawa i RIO nie miało nic do zarzucenia referatowi podatków. A to znaczy, że wszystko, co Urząd mógł zrobić w sprawie zaległości podatkowych – wszystko to robił w granicach obowiązujących przepisów prawa. 

Uwaga 2Warto zdawać sobie sprawę, że w przypadku postępowania egzekucyjnego, które prowadzi odpowiedni organ do tego przeznaczony, są dwa rozwiązania. Albo przyniesie ono skutek i pieniądze wpłyną na konto gminy, albo tego skutku nie przyniesie z braku możliwości wyegzekwowania należności. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że brak możliwości wyegzekwowania należności, to również stan prawny. Jeżeli ten brak trwa określoną ilość lat – dokładnie 5 lat, to ulega przedawnieniu. Wszystko co w tej sprawie może zrobić gmina, to zrobić wpis na hipotece, jeżeli okaże się, że pieniędzy nie można wyegzekwować. Robi się tak, żeby zaległość się nie przedawniła, co nie oznacza, że na końcu zaległości wpłyną na konto gminy.

Sprzedaż nieruchomości

Stąd, kiedy nowy urzędnik, zapewne za zgodą burmistrza lub za jego poleceniem, podaje do publicznej informacji dane o zaległościach – powinien dokładnie je opisać. Jakie kwoty jego zdaniem z tych zaległości są możliwe do odzyskania. Czy zaległości od osób prawnych (m.in. od przedsiębiorców) dotyczą firm, które zakończyły działalność, a jednak nie są wykreślone z KRS, czyli ile jest zaległości od tzw. firm-widm. Tego rodzaju firmy-widma są raczej wszystkim mieszkańcom znane, wiadomo, że nikt tam nie pracuje, nie ma szefostwa, budynki niszczeją – ale zaległości ciągle ich dotyczą. Wystarczy dobrze rozejrzeć się po terenie gminy, a trafi się na tego rodzaju nieruchomości po firmach-widmach. Jeżeli spojrzymy na nie, weźmiemy pod uwagę kwoty, jakie są naliczane, jako podatek od nieruchomości od osób prawnych, to wyjdzie nam, że wystarczą dwie, trzy takie nieruchomości i mamy kilkaset tysięcy złotych rocznie zaległości. A możliwości wyegzekwowania tych kwot są zerowe.

Egzekucja komornicza

Nawet, gdyby gmina zaryzykowała i doprowadziła do sytuacji, kiedy komornik sądowy prowadząc sprawę, doprowadziłby do próby sprzedaży nieruchomości – nikt gminie nie oddałby pieniędzy, które musiałaby wyłożyć na cały ten proces komorniczy. To kwoty liczone w dziesiątkach tysięcy. Po drugie – gmina mogłaby wydać te środki, ale na końcu mogłoby się okazać, że nie ma chętnych do kupna nieruchomości. I jest jeszcze jedna ewentualność – gmina wydałaby pieniądze, znalazłby się kupiec na nieruchomość, a gmina nic by na tym nie zyskała, ponieważ hipoteka tych nieruchomości jest tak obciążana, że nie starczy ze sprzedaży na zwrot zaległości podatkowych. Czyli nic tutaj się pod względem finansowym nie wydarzy. Jest jednak jeden plus takiej operacji. Pojawiłby się nowy podatnik  w postaci osoby, która te nieruchomości by kupiła.

Z mojej wiedzy co najmniej raz próbowano podejść w ten sposób do problemu, ale na końcu wycofano się ze względu na koszty, jakie poniosłaby gmina, nie mając żadnych gwarancji, że znajdzie się kupiec.

Podsumowanie

No i jest jeszcze jeden wątek, bardzo ważny – możliwości gminy kończą się na tym, że zostaje wystawiony tytuł wykonawczy, ale reszta tego procesu należy do innych organów, które również działają zgodnie z przepisami prawa. Jeżeli pieniędzy nie da się odzyskać, to znaczy, że nie da się ich odzyskać.  Być może będą takie możliwości w innym terminie, w innych latach, kiedy na kontach dłużników pojawią się kwoty, które US będzie mógł ściągnąć. Ale trzeba też pamiętać, że dłużnicy również są objęci prawem i nie wszystko można od nich ściągnąć, ale to już zupełnie inna opowieść.

Próba więc pisania o zaległościach wymaga rzeczowego opisania całej sytuacji, jeżeli rzeczywiście obecnemu burmistrzowi zależy na rzetelnym informowaniu opinii publicznej. W przeciwnym wypadku nic z tego nie wynika, a mieszkańcy dają się złapać na kolejny chwyt, za którym nic konkretnego nie stoi. Ani przyzwoita wiedza, ani pewność, że nowy burmistrz jest w stanie zrobić coś więcej niż poprzednie administracje. a

2 Comments

  1. Bardzo przystępnie napisany tekst. To musi być fatalna informacja dla niektórych, że jednak pracownicy referatu podatków coś robią, działają a nie tylko siedzą i kawę piją. Kolejny plus za udowodnienie, że podatki lokalne to nie wiedza tajemna a każde działania urzędnika jest określone w przepisach prawa i podlega kontroli zewnętrznej. Szkoda tylko, że kierownictwo umig nie pofatygowało się do sięgnięcia po ogólnodostępne dane. Z drugiej strony to zastanawiające, że autor tekstu, który nie posiada specjalistycznej wiedzy o podatkach lokalnych potrafił dojść do takich wniosków a kierownik referatu, który teoretycznie powinien mieć większą wiedzę w tym zakresie, ma z tym problem. Ciekawe z czego to wynika? Brak doświadczenia? Brak wiedzy? Czy świadome działanie?

    Polubione przez 1 osoba

  2. Moim zdaniem jest to świadome działanie, „służalczość” i chęć przypodobania się „jaśnie panu”. Teraz w umig trochę się takich wazeliniarzy nazbierało.Niestety!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s